W tym roku postanowiłam spędzić Sylwestra na Cyprze. Wycieczkę załatwiałam przez agencję z Warszawy, która sprzedawała ofertę ECCO HOLIDAYS. Do samego ECCO nie mam zastrzeżeń - apartamencik Pier Beach w Limassol bardzo w porządku : aneks kuchenny w pełni wyposażony, TV, telefon, przestronny pokój, sprzątanie codziennie. Samolot cypryjskich linii lotniczych i to w dodatku rejsowy, a nie żaden czarter !!!
Rezydentka Agnieszka bardzo kontaktowa i miła. Gorzej natomiast z samymi Cypryjczykami...Odczuwaliśmy czasami niechęć do Polaków.
Oczywiście nie zawsze...ale dało się wyczuć czasami, że dla nich najlepszymi turystami są Anglicy, zostawiający tam dużo kaski !!!
Pełno w Limassol Filipińczyków ( tania siła robocza ) oblizujących się na widok białych kobiet...
Sporo też Rosjanek parających się najstarszym zawodem świata...Niektóre puby to po prostu zawoalowane małe domy publiczne, w których Tamary, Natasze i Wiery umilają panom czas spędzony na wyspie...Samo
Limassol to miasto ciągnące się przez prawie 17 km wzdłuż morza...Po zagłębieniu się w małe uliczki miasta widywaliśmy rozpadające się domy oraz mnóstwo śmieci...
Szkoda, że nikt o te budynki nie dba, bo nawet na oko widać było, że są sprzed ponad 100 lat..
Odwiedziny w
Nikozji rozpoczęły się prawie godzinnym korkiem przy wjeździe do miasta...Wszyscy tam trąbią, a nawet krzyczą na siebie...Odwiedziliśmy turecką stronę Nikozji.
Obecnie turyści z Europy mogą po stronie tureckiej pozostać nawet dwie doby okazując tylko przy przejściu paszport. Dostaje się pieczątkę na wypełnionym osobiście blankiecie i można już przejść bezproblemowo przez "granicę". W Limassol życie nocne rozpoczyna się dopiero po północy...
Niezłym szokiem dla nas było, że nawet w Sylwestra kluby nocne otworzyły swoje podwoje dopiero po północy. Wyszło na to, że godzinę 00.00, czy jak kto woli 24.00 przeżyliśmy w pubie przy drinku !!!

Nie ma tam zwyczaju aż tak hucznego witania Nowego Roku jak w Polsce !!!
Cypryjczycy - szczególnie ci młodzi - byli czasami tak natrętni, że szkoda gadać. Bywam często w Turcji i takiego natręctwa nawet tam nie widziałam...No cóż...nie da się ukryć, że i tu panie z Europy Zachodniej przyjeżdżają na sex-wakacje !!!
Prym oczywiście wiodą Angielki. Panowie zaś rozochoceni ich zachowaniem w taki sam sposób próbują uwieść te bardziej oporne Europejki...Generalnie Cypr nie powalił mnie na kolana...Ale to tylko mój punkt widzenia !!!
PS. Faktycznie jest tam drogo. Ale o tym wiedzieliśmy...